W ROLACH GŁUPICH WYSTĘPUJĄ EMIL-CHŁOPIEC Z ZESPOŁEM ASPERGERA , MAMA I CAŁA RESZTA LUDZKOŚCI.
Archiwum
środa, 31 stycznia 2007

PAJECHAŁ.LOKOMOTYWĄ.

BABCIA OBIECAŁA ZE PIERWSZE CO ZROBIĄ TO W TAKSÓWKĘ I KAŻĄ SIE WIEŻ NA PALŻE.A MOJE BARDZO WYGADANIE DZIECKO PYTA SIE CZY W ZŁOTÓWKACH PŁACI SIE NAD MORZEM?DLA NIEGO POLSKA TO NASZA WIEŚ I MOŻE JESZCZE WROCŁAW.RESZTA TO INNE ZAŚWIATY.I MYŚLAŁ ZE TAM KRAJOBRAZY JAK CO NAJMNIEJ Z MARSA.A MNIE SIE PRZYPOMNIAŁO ZE EMIL BYŁ ZE MNĄ NA WYJEŹDZIE W LICHENIU,ALE TO U KOLEŻANKI KTÓRA ZNAŁ.MIESZKALIŚMY SOBIE W DOMKU LETNISKOWYM I BYŁO PRAWIE DOBRZE POZA JEDNYM WYDARZENIEM.EMIL ZAPOMNIAŁ ZE NIE UMIE PŁYWAĆ I SKOCZYŁ Z POMOSTU DO JEZIORA.SZEDŁ PO RĘCZNIK,W BIEGU I JUŻ SIE NIE ZATRZYMAŁ....JAKIŚ FACET GO WYŁOWIŁ BO MNIE WMUROWAŁO W BRZEG I PATRZYŁAM NA TOPIĄCE SIE DZIECKO...DZIECKO WYLAZŁO DOŚĆ ZADOWOLONE ZE SWOJEGO WYCZYNU, ZERO ZROZUMIENIA SYTUACJI!!!

 

A MNIE SIE DZISIAJ ŚNIŁ MICHAŁ WISNIEWSKI ,ZE BYŁAM JEGO NAJLEPSZĄ PRZYJACIÓŁKĄ.ZDRADZAŁ MI SWOJE TAJEMNICE,POKAZYWAŁ CIUCHY (HEHE) ,POZWOLIŁ SIE FOTOGRAFOWAĆ.WYMYŚLIŁAM SESJE ZE MA SKAKAĆ Z OKNA Z 10 PIETRA A JA BĘDĘ POLOWAĆ NA NAJLEPSZE UJĘCIA.JA TAM DO PANA WISNIEWSKIEGO NIC NIE MAM ,ANI MU ZLE NIE ŻYCZĘ.MARTWI MNIE TYLKO MÓJ ZRYTY BERET.:))

wtorek, 30 stycznia 2007

-CZY JEST TAKI FILM;PSYCHICZNIE NASTAWIENI;?-PYTA EMIL.

NIE ZNAM.EMIL DENERWUJE SIE PRZED PODROŻĄ.DUŻO KRZYCZY ,KŁÓCI SIE.PISZCZY.BABCIA SIE BOI,BO JAK ODBIJE MU PALMA I UCIEKNIE?GDZIE GO SZUKAĆ W GDYNI?A ON UCIEKA NA OŚLEP.JAK ROBIŁ TAKIE NUMERY WE WROCLAWIU TO BYŁA POGOŃ I SPRINT,W SZKOLE ZNAJOME KĄTY.CHWILE SOBIE WYBIEGŁ I PO DRODZE GDZIEŚ SIE USPOKAJAŁ. BABCIA RACZEJ MA MAŁE SZANSE ZE GO DOGONI.EMIL ZOSTAŁ PRZESZKOLONY Z BHP .ALE W SYTUACJACH DLA NIEGO KRYZYSOWYCH TEORIA NIC NIE ZNACZY.JEST TO JEGO PIERWSZA PODRÓŻ DO DOMU OBCEJ OSOBY.SAMA NIE WIEM JAK SIE ZACHOWA.MOŻE BYĆ DOBRZE ,MOŻE BYĆ ZLE.NA DWOJE BABKA...

-NIKT CIE NIE ZNAJDZIE W GDYNI!!!

-JAK TO NIKT.TEN KOŁO KOGO STANIE ,MNIE ZNAJDZIE.

NAJBARDZIEJ BOI SIE ZAŁATWIANIA W OBCYM MIEJSCU.A I MAJTEK MAM DUŻO ZAPAKOWAĆ .JAKBY CO.

-NIE BĘDĘ SIE MYŁ.NIE MOGĘ!KUPY TEZ NIE ZROBIĘ DOPIERO JAK PRZYJADĘ.

I DOSTAJE TRZĘSAWKI.

EMIL W STRACHU,BABCIA W STRACHU.

ALE JAKBY NIE POJECHAŁ TO BYŁO BY MU ŻAL.JEGO UPRAGNIONE MORZE.NIECH WALCZY!!!NA DOBRE MU TO WYJDZIE JAK POKONA TE SWOJE STRACHY.

-W POPRZEDNIM WCIELENIU BYŁEM KIJEM BEJSBOLOWYM,.A KIEDYŚ  BYŁEM OSTATNIM Z GATUNKU GAZELI ALE LEW MNIE POŻARŁ.POTEM CHYBA KRÓLEM.KRÓLEM TO NA PEWNO ,TAK CZUJE ,ZE MAM MOC....-TO MI SIE TRAFIŁA INKARNACJA.FIU FIU!! ;)

BARDZO NOCNE ROZMOWY.

-W KTÓRĄ TEORIE WIERZYSZ.CZY W TO ,ZE METEORYT WALNĄŁ W ZIEMIE I SIE ZACZĘŁO.CZY W ADAMA I EWE?-PYTA EMIL W GODZINE DUCHÓW.

-MMMMM ŁATWIEJ UWIERZYC MI W METEORYTY.A TY?

-JA WIERZE WE DWIE.TO BYŁO TAK .BÓG  STWORZYŁ -DINOZAURY I INNE DZIWNE STWORY I NIE PODOBAŁO MU SIE.BÓG ZEBY ZATRZEC SLADY  WALNĄŁ METEORYTEM.  A POTEM BYŁ ADAM I EWA.TYLKO W POTOP NIE WIERZE.TO JUZ PRZESADA!

ZAGADUJE ,MOZE POWIE COS JESZCZE.

-A CZEMU BÓG STWORZYŁ CHOROBY?

-BÓG NIE MA Z TYM NIC WSPÓLNEGO! LUDZIE SA Z GLINY.A GLINA JEST KRUCHA.-POWIEDZIAŁO DZIECKO MATCE.

poniedziałek, 29 stycznia 2007

BO W SZKOLE EMILA BYŁ BAL.BAL DLA DOROSŁYCH .CAŁY DOCHÓD Z BALU NA DZIECIACZKI!!!

 SZANOWNA DYREKTOR MILKA.

CO TO BYŁ ZA BAL...

CO TO ZA SZKOLA...

CO TO ZA LUDZIE...

SZKOLA TO TAKA MAŁA MAGIA.NIEZBĘDNA EMILOWI.TAM SIE ZAPOMINA O UŁOMNOSCI,STRASZNYCH CHOROBACH MIMO ZE SZKOLA TO PRZEKRÓJ  PRAWIE WSZYSTKICH DOLEGLIWOSCI CIAŁA I DUSZY..NIKT NIE JEST BRZYDKI ,NIKT NIE JEST ŁADNY.EMILA NIE DZIWI INNOŚĆ.ALE TO TEZ BYŁ PROCES.ON SIE TEGO NAUCZYŁ.PRZED PÓJSCIEM DO SZKOŁY NIE BYL W STANIE WEJŚC NA WARSZTATY TERAPII ,BO SA TAM LUDZIE O BRZYDKICH TWARZACH.TERAZ PRZYJMUJE TO JAKO OCZYWISTOŚĆ.BRZYDKI STACIŁ SWOJA BRZYDOTE.A JEZDZACY NA WÓZKU,DOSTAŁ NOWE KOŁOWATE NOGI.SZKOŁA ZMIENIŁA PERSPEKTYWE JEGO WIDZENIA LUDZI.TO ONI STALI SIE ZWYCZAJNI.

 A BARDZIEJ LĘKA SIE TYCH CHODZACYCH PO ULICACH,TWORZACYCH OSĄDY,KIEDY I JAK JESTES CHORY I CZY W OGÓLE?

piątek, 26 stycznia 2007

NIEGRZECZNY JEDZIE NAD MORZE.PAKUJE PÓŁ CHAŁUPY.CIUCHY GO NIE INTERESUJĄ.PRZEPAKOWUJE WALIZKĘ ENTY RAZ.BIERZE TELESKOP WIELKOŚCI ARMATY,SWOJE RZECZY BARDZO WAŻNE I POTRZEBNE.ŁUSKĘ OD NABOJA,KILO GWOŹDZI,PRZEKLĘTY NÓŻ I INNE SKARBY KTÓRE WIDZI CODZIENNIE I JAKOŚ NIEZBĘDNE NIE SA.RACJONALNE ARGUMENTY NIE TRAFIAJĄ,

-JA MUSZE MIEĆ STARE RZECZY.TRUDNO MI SIE PRZYZWYCZAIĆ DO NOWYCH.NIE ROZUMIESZ TEGO!!!-I SIE DRZE.

MOŻE I TROCHĘ ROZUMIEM.

AHA I JEDZIE NAD MORZE W ŚRODĘ!PRZEZ PIĘĆ DNI MA ROBOTĘ.WPAKUJ -WYPAKUJ.JAK BABCIA ZOBACZY TEN MAJDAN TO PEWNIE ZWIEJE.I POD ŚCIANA DNIA OSTATNIEGO TRZEBA BĘDZIE NIEGRZECZNEGO POSTAWIĆ I WSZYSTKIE KLAMOTY WYCIEPNAC.

CZTERY DNI BEZ EMILA.TYLKO Z -SIOSTRĄ .NIE-PA-MIĘ-TAM.

ULUBIONA PIOSENKA EMILA;JACEK SKUBIKOWSKI -BYŁY SOBIE TRZY PTAKI -GRUBY, CHUDY I NIJAKI..OD WCZORAJ TYLKO TA!!!!CO 15 MINUT.

MATKA UDERZA GŁOWĄ O SCIANE.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7